Strefa komfortu – czy na pewno?

Strefa komfortu to pojęcie, które z jakiegoś powodu ktoś nazwał właśnie tak i uparcie się taka nazwa go trzyma. Co to takiego jest strefa komfortu? To nic innego, jak “bezpieczna przystań” czyli miejsce, do którego na tyle się przyzwyczaiłaś, że boisz się jej opuszczać. Myślisz, że to jedyne dobre i bezpieczne dla Ciebie miejsce, które zawsze takie będzie. Każdy pomysł na opuszczenie strefy komfortu powoduje w Tobie strach, a czasem wręcz panikę.

Strefa komfortu – czy jest naprawdę komfortowa?

Komfort kojarzy się z czymś wygodnym i przytulnym. Z miejscem, które daje Ci bezpieczeństwo – czyli ogólnie najlepszym możliwym dla Ciebie. I w takiej strefie komfortu jesteś od lat. Dlaczego tak myślę? Bo gdyby nie to, to nie byłabyś teraz na mojej stronie, a z radością i pasją realizowałabyś kolejne wymarzone cele. Byłabyś szczęśliwa i zaangażowana w 100% w to, co kochasz. Byłabyś w miejscu, o którym marzysz. Miałabyś relacje, o których marzysz. A do tego czułabyś, że żyjesz pełną piersią. Jak pisał klasyk – “żyjesz na pełnej petardzie”.

A tymczasem buszujesz w Internecie i szukasz tego, co pomoże Ci w końcu zacząć realizować marzenia, a przynajmniej znaleźć czas dla siebie. Przypuszczam, że tkwisz po uszy w strefie komfortu. No i jak Ci jest w tym komforcie?? W tej przestrzeni, w której ciągle robisz coś dla innych, a często też za innych. W której nie odważasz się często mówić własnym głosem.

Prawdopodobnie od tego “dobrego” miejsca leciutko zaczynasz się dusić. Trochę jakby życie otuliło Cię miękką poduszką, która odcina Ci powoli dopływ świeżego powietrza. Tak jest milusio i mięciusio, że aż niedobrze. Co prawda się zżymasz każdego kolejnego dnia na wszystkich dookoła, że wszystko jest na Twojej głowie, ale przynajmniej nie musisz się z nikim siłować, stawać okoniem, narażać na konflikt. A że się regularnie wściekasz? No cóż, przyzwyczaiłaś się. Przynajmniej wiesz, jak się zorganizować i wszystko masz pod kontrolą. Kosztem siebie….. cóż….

I właśnie dlatego dla mnie to nie jest strefa komfortu. Ale o tym za chwilę. Bo czy jest komfortową sytuacja, w której dostosowujesz się wciąż do innych, aby nie wybuchały konflikty? Czy wygodnie Ci, gdy kolejny raz odkładasz swoje plany i marzenia, bo ktoś krzywo spojrzał, bo ktoś akurat miał inne oczekiwania albo natychmiast potrzebował Twojej pomocy? No niby jest fajnie, nie? Jest komfortowo, grzecznie i miło. Ale w środku tęsknisz czasu dla siebie, odpoczynku, do prawdziwej siebie, do realizacji marzeń, do rozwoju osobistego i zawodowego. Może chcesz napisać książkę, może namalować obraz, może otworzyć firmę, pomagać innym a może nawet wylecieć na Bali? (Na zawsze…..? 😉 ).

No to jak jest w tej Twojej strefie komfortu? Czy na pewno komfortowo? Bo dla mnie nie. I zawsze jak słyszę to określenie to czuję, jakbym się dusiła. Bo każdy gdzieś i kiedyś miał swoją “strefę komfortu”. I dopiero jak z niej wyszedł – zobaczył czym była naprawdę. Zwykle wszystkim, ale nie rzeczywistym komfortem. Wygodą na pewno. Ale to trochę jak z tym kotem na za małej kanapie. Niby miękko, ale jakoś ciasno.

Strefa komfortu - czy naprawdę jest wygodna?
Strefa komfortu czy ciasnoty?

Jeśli to nie strefa komfortu – to czego?

Zdecydowanie dyskomfortu! Przez duże D. To zazwyczaj takie miejsce w Twojej przestrzeni, gdzie dusisz się i ledwo łapiesz czasem powietrze. Zaduszona być może miłością, bezpieczeństwem i wygodą. Ale czy to bezpieczeństwo jest faktyczne? Zwykle nie. O tym za chwilę. Teraz najważniejsze jest to, że różne są przyczyny tkwienia w miejscu, w którym naprawdę dawno nie powinno Cię być. Tam zwykle nie jest Ci dobrze, bo czas mija, a Twoje potrzeby, pragnienia i marzenia się zmieniają. Ty się zmieniasz. Dorastasz… (tak, nawet mając 40 lat dorastasz dopiero do różnych rzeczy, starości tak naprawdę nie ma).

Po co wychodzić ze strefy komfortu?

Zmienia się rzeczywistość, nabierasz nowej wiedzy i dojrzewasz, zmieniają się Twoje wartości i Ty sama. Zaczynasz mieć coś ważnego do przekazania światu, który jest czymś więcej niż ogarnianiem codziennej rzeczywistości. Zaczynasz czuć, że Twoja potrzeba twórczości i kreatywności aż kipi, chcąc przekazać światu coś, co masz schowane w sercu i głowie. A odpoczynek to coś, o czym marzysz każdego dnia. Już nie chcesz żyć przed telewizorem obierając marchewkę na niekończące się obiady. Oczywiście nadal rodzina i bliscy są ważni, ale coraz bardziej czujesz, że ważna jesteś Ty! Ale jakoś wciąż nie możesz odnaleźć sposobu, aby pokazać to światu. Bo wciąż musisz coś odkładać, dostosowywać, zmieniać. Musisz? Czy chcesz?

Więc niby jest bezpiecznie, ale czy naprawdę komfortowo? Trudno o wygodę, gdy w środku szaleje tajfun. I albo masz dość tego, że robisz wszystko za innych i nie masz czasu dla siebie. Albo masz tak, że kiedy siedzisz na kanapie bez sił po całym maratonie pomagania innym, aż podrywa Cię do działania w swoim własnym pragnieniu. Nawet, gdy nie do końca wiesz, w jakim kierunku chcesz iść. Wiesz tylko, że chcesz więcej. Ale boisz się utracić poczucie bezpieczeństwa i zawalczyć o siebie. Boisz się wyjść ze strefy komfortu. Ale jak inaczej cokolwiek zmienić?

Czy to naprawdę jest bezpieczna strefa?

Złudne to niczym fatamorgana. Nawet po latach na etacie mogą Cię zwolnić, nawet po latach mąż może powiedzieć – odchodzę, a w końcu po latach dzieci na pewno powiedzą – “lecę”. I oby one polecały na skrzydłach i spełniały swoje marzenia. Ale póki co uwierz – Twoja strefa komfortu to nie jest prawdziwe, niezmienne bezpieczeństwo. Takie poczucie wynika tylko z tego, że jest to sytuacja, którą świetnie znasz i doskonale wiesz, jak się w niej poruszać. To tak jak z domowymi kapciami. Jak je zmieniasz, to czujesz, że gdzieś ciśnie, jakoś za wysoko albo za nisko. Po jakimś czasie z ulgą wkładasz je po ciężkim dniu w pracy. I są najwygodniejsze pod słońcem. Ale czy to one są takie, czy Twoja noga dobrze je poznała? Dostosowały się do zastanej rzeczywistości, więc nie możesz iść w nich nową drogą. Zwłaszcza, gdy w domu ciągle jest coś do zrobienia, a wszystko to robisz sama.

Strefa komfortu to bzdura (choć oczywiście istnieje coś takiego jak strefa komfortu rozumiana jako stan organizmu, w którym czujesz się spokojna i bezpieczna, ale nie ma to nic wspólnego z tym, o czym tutaj mówię). Tak naprawdę daje Ci poczucie bezpieczeństwa dlatego, że jest czymś znanym. Że nic nie ryzykujesz, tkwiąc w niej latami po uszy. Najwyżej swoje marzenia. A przecież przyzwyczaiłaś się do tego, że one czekają na swoją kolej, prawda? Dlatego czujesz komfort. Nie cierpisz kłótni, krzyku i pretensji, które podcinają Ci skrzydła, więc tkwisz w starych schematach. Odkładasz siebie na później.

Wychodzenie ze strefy komfortu nie jest łatwe

Bo zmieniać się nie jest łatwo. Trudno jest opuścić miejsce zwane strefą komfortu. To wymaga odwagi, asertywności i konsekwencji. To trudne dla Ciebie – inaczej byś tutaj nie była. Ale wiesz co? To jest możliwe – aby zrobić pierwszy krok, wyjść ze strefy (dys)komfortu i rozwinąć skrzydła. Dać światu możliwość przyjęcia Twojego daru. Twojego talentu i marzenia, które zmieni nie tylko Twoją rzeczywistość. Daj sobie szansę – nie warto tracić czasu, który jest tak cenny! I warto mieć czas na to, aby dać sobie odpoczynek, uwagę i miłość!

Sprawdź i zdecyduj się na ten pierwszy krok!



0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] to, co dobre, to będziesz mieć dobrego coraz więcej. Jeśli będziesz świadomie wychodzić ze strefy komfortu, to poszerzysz krąg dobra wokół […]